Losing Humanity

„Magia jest w opinii niektórych ucieleśnieniem Chaosu. Jest kluczem zdolnym otworzyć zakazane drzwi. Drzwi, za którymi czai się koszmar, zgroza i niewyobrażalna okropność, za którymi czyhają wrogie, destrukcyjne siły, moce czystego zła, mogące unicestwić nie tylko tego, kto drzwi te uchyli, ale i cały świat. A ponieważ nie brakuje takich, którzy przy owych drzwiach manipulują, kiedyś ktoś popełni błąd, a wówczas zagłada świata będzie przesądzona i nieuchronna. Magia jest zatem zemstą i orężem Chaosu.” — A. Sapkowski
19 lutego 2018
41.



        Choć na zewnątrz wciąż jeszcze nie zapadł całkowity mrok, pomieszczenie, w którym się znajdowali było oplecione cieniami, ironicznie dodatkowo pogłębionymi przez ogień w kominku, drgającymi lekko, niemal tajemniczo w rytm najmniej przewidywalnego z żywiołów. Poza tym jadalnia nie była wyposażona w dużą ilość przeszklenia; przeciwnie, okna były wąskie i usytuowane do zachodu słońca zapadającego w górach szybciej, toteż nie były już źródłem światła. Dzięki temu to, co widoczne dzięki światłu przytłumionych kandelabrów wydawało się pełniejsze i bardziej wartościowe choć nie dające przecież kompletnej całości. Twarze mężczyzny i kobiety siedzących razem w milczeniu przy stole i obserwujących siebie z czujnością, ale nie otwarcie, były inne niż te, które można zaobserwować za dnia.
        Władca Iudicium lubił otaczać się mrokiem. Widział w ciemności więcej niż niejeden zwykły człowiek, księżniczka natomiast posiadała w sobie pokłady pierwotnej magii tak potężne, że sama musiała być mniej na ową ciemność wrażliwa. Milczenie między nimi było ciężkie i wisiało w powietrzu, więc służba – jeśli jakiemuś głupcowi przyszłoby na myśl wejść do sali w tym momencie – z pewnością szybko by się wycofała. Aż w końcu dziewczyna przerwała ciszę, rozszarpała z przyjemnością, budząc w Eiriku uczucia, których nie powstydziłby się rozzłoszczony górski troll. W ciemności dużo rzeczy łatwiej było ukryć; wiele można było również przegapić. Władca przywołał się do porządku, gestem nakazał służbie wejść i wnieść potrawy.
        Po raz drugi siadał do stołu z księżniczką Cataleyą, tym razem nie kierowała nim jednak ciekawość ani chęć kontroli, chodziło o coś więcej. Z pewnością nie rozkazałby jej pojawienia się bezinteresownie i teraz wściekłość szarpała mu trzewia na myśl, że dziewczyna o tym wiedziała. Tym razem pożałował, że nie okazała się być tylko głupim podlotkiem. Musiał dowiedzieć się więcej o znaku na jej plecach, który pozostawił mu przykrą magiczną pamiątkę w postaci bólu. On sam również nie był głupi, a już z pewnością naiwny; wolał nie próbować robić tego przemocą, przynajmniej jeszcze nie teraz, choć miał do tego narzędzia. Ból był wciąż żywy w jego umyśle.
        A ponieważ był to już drugi posiłek, Eirik lepiej się do niego przygotował.
        — W końcu jesteś moim gościem — odpowiedział sucho w równie ironicznym tonie. Tak bowiem, jak wcześniej oboje rozumieli, że nie było to zaproszenie, teraz czuli, że księżniczka może być opisywana wieloma rzeczownikami, ale użycie słowa „gość” dalekie było od prawdy.
        Nie powiedział więcej, wreszcie zdjął spojrzenie z kobiety i zabrał się do jedzenia. Zapach przyjemnie wypełnił pomieszczenie, dodając uroku niemal domowego zacisza przytulnej jadalni. Można by się tak czuć, gdyby w tym pomieszczeniu nie siedziały właśnie te dwie osoby. Napięcie znów było wyczuwalne, wisiało w powietrzu niczym burzowa chmura, która z pewnością w końcu spowoduje gwałtowną burzę.
        — Opowiedz mi o swoim życiu — przerwał niespodziewanie król i podniósł na nią spojrzenie. Nie przestawał jednak jeść. — Uprzedzając sprzeciw, nie pytam z ciekawości. Opowiedz o swoim kraju, o historii z waszego punktu widzenia tak, jak jej cię nauczono. A później o swoim dzieciństwie i wszystkim, co wiązało się z klątwą, co znasz z własnych doświadczeń i co ci o tym opowiedziano.
        Głos miał zimny, nie wyrażał emocji, które czaiły się w jego oczach nawet w chwili, w której mówił. A może to nie było chore zainteresowanie tylko blask ognia tańczącego w kominku? Nie dało się tego ocenić. W końcu każdy widział to, co chciał zobaczyć.
        Król Eirik nie przejmował się, że w tej chwili dziewczyna – jeśli zdecyduje się odpowiedzieć od razu, na jego rozkaz – będzie musiała przerwać jedzenie i zabawiać go podczas gdy sam będzie cieszył się smakiem potraw. Założył jednak w ostateczności, że zdolny jest poczekać, aż oboje skończą jeść i będą mogli przenieść się na fotele przed ogień, gdzie będzie cieplej i, oczywiście, mniej formalnie.
------------------------------------------------------------------------------------