Losing Humanity

„Magia jest w opinii niektórych ucieleśnieniem Chaosu. Jest kluczem zdolnym otworzyć zakazane drzwi. Drzwi, za którymi czai się koszmar, zgroza i niewyobrażalna okropność, za którymi czyhają wrogie, destrukcyjne siły, moce czystego zła, mogące unicestwić nie tylko tego, kto drzwi te uchyli, ale i cały świat. A ponieważ nie brakuje takich, którzy przy owych drzwiach manipulują, kiedyś ktoś popełni błąd, a wówczas zagłada świata będzie przesądzona i nieuchronna. Magia jest zatem zemstą i orężem Chaosu.” — A. Sapkowski
29 grudnia 2017
17.



Brew mi zadrżała nerwowo, kiedy po raz kolejny poczułem drobne ukłucie magii. Tym razem było to o wiele subtelniejsze niż w sali tronowej, w której rozszalała się wichura, ale najwidoczniej było również spowodowane złością albo irytacją. Uczuciami wywołanymi moimi słowami. Najwidoczniej taka jest najprostsza droga do zburzenia ściany, do sięgnięcia po magię w chwili, kiedy dziewczyna nie będzie chciała jej dobrowolnie wypuścić lub jeśli nie będzie umiała tego zrobić. Poza tym w ten jasny, oczywisty sposób będę mógł wiedzieć, kiedy rozpuszczona księżniczka zacznie się gniewać. Przynajmniej na początku – wiadomo, że z czasem będzie szło jej pod moim nadzorem coraz lepiej i będzie lepiej panowała nad tym, co robi z Mocą.
Wciąż jej słowa działały mi na nerwy bardziej niż chciałbym, żeby mnie obchodziły. Jawny brak szacunku dla mojej osoby, ironia w słowach „wasza wysokość” i wszystkich zwrotach, w których powinna brzmieć cześć. A przynajmniej strach. Cóż, nie sądzę żeby pokazanie jej iż mnie należy się bać przyszło mi z jakąś większą trudnością. Póki co jestem miły i spokojny, ale jeszcze trochę tego wyniosłego, bezczelnego zachowania i możliwe, że moja słaba odporność na głupie dziewczynki nie rozumiejące działania świata zostanie całkowicie przełamana.
Ani słowem nie skomentowałem jej słów dotyczących zarówno sztućców, jak i kwestii dotyczącej służby. Mój zamek, moje zasady. Nie zamierzałem się z nich spowiadać, a już na pewno nie komuś takiemu jak księżniczka Cataleya. Wróciłem do jedzenia, nie poświęcając jej już ani jednego spojrzenia więcej. Ktoś zajął się zastawą, a ja nie miałem ochoty na czcze dyskusje, a już tym bardziej nie na jej naiwne słowa i spostrzeżenia, które nie obejmują zakresu nawet pięciu centymetrów od jej własnego nosa. Jej humorki, fochy i jawne okazywanie niezadowolenia stawały się powoli nie tyle irytujące, ale wręcz nudne. Jak mucha latająca dookoła twojej głowy i brzęcząca zajadle, ale nie dająca się odpędzić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że pewnie jeszcze przez długi czas będzie to robić, być może przypuszczając, że to jakkolwiek zmieni jej sytuację.
Starałem się nie odzywać i naprawdę do końca posiłku ograniczałem się tylko do koniecznych pół-słówek i potaknięć lub zaprzeczeń. Gry słowne z taką gówniarą oraz wszelkie złośliwości również zrobiły się nudne. Zdawałem sobie sprawę, że od czasu do czasu zerka na mnie, zwłaszcza po tym, jak sama skończyła jeść. Cały czas czujnie obserwowałem ją kątem oka, jednocześnie nie patrząc nawet w jej kierunku. No i przez cały czas rejestrowałem najdrobniejsze zafalowanie energii, bo chciałem odczuć każdy impuls. Żeby być gotowym, żeby wiedzieć i nie dać się zaskoczyć.
Jednak w pewnym momencie dziewczyna przestała się ukrywać z tym, że się mi przypatruje i zaczęła się na mnie zwyczajnie otwarcie gapić. Brakowało tylko tego, żeby rozdziawiła usta i miałbym przed sobą jej obraz w pełnej krasie jako księżniczki kraju tak nieudolnego jak Mareaura. Zirytowany po raz enty, sam wbiłem w nią spojrzenie, które niemal cięło powietrze na pół i wbijało się w jej czaszkę. Gdybym teraz skupił się odrobinę na żyjącej we mnie Mocy, mógłbym jej zrobić poważną krzywdę. Przez chwilę świerzbiło mnie to niemiłosiernie, ale było to spowodowane tylko frustracją i złością – w rzeczywistości nawet jeśli bym chciał, nie mogłem jej zabić.
W następnej sekundzie zrobiła kilka rzeczy naraz. Ostre spojrzenie rozbiegło się na widok jej nagłego zawstydzenia – które osobiście niewiele mnie obchodziło, w końcu gapiła się na mnie bezczelnie – oraz chwycenia kielicha tylko po to, żeby go roztrzaskać i wrzasnąć.
Drgnąłem. Spodziewałem się Mocy, ale jej nie poczułem. Pustka nigdy nie może być większa niż w chwili, kiedy czegoś się spodziewamy, a to nie nadchodzi. Poczułem ukłucie rozczarowania, mój organizm niemal zdawał się krzyczeć i domagać o ponowne chłonięcie tej pierwotnej magii. Spojrzenie bezwiednie powędrowało na jej dłoń, jakby mój mózg zrozumiał wcześniej niż ja co się dzieje.
Źrenice mi się zwęziły, otworzyłem szerzej oczy. Niedowierzanie zawładnęło moim jestestwem, palące, niemal upokarzające. Myślałem, że niewiele rzeczy jest mnie w stanie zaskoczyć w tym temacie. Że jestem osobą najlepiej znającą się na czarnej magii stąpającą nie tylko po ziemi mojego kraju, ale też wszystkich kraina od wielkiej zachodniej wody aż po wschodnie oceany.
Ale czarną krew u człowieka widziałem po raz pierwszy. Bo ona była człowiekiem? Panika na chwilę rozszalała się pod moją czaszką i nie umiałem jej opanować.
Gwałtownie odrzuciłem trzymane dotąd sztućce, a one z brzdękiem uderzyły o talerz w chwili, gdy złapałem jej zranioną dłoń i boleśnie wykręciłem, przyciągając mocno w swoją stronę. Serce waliło mi nawet mocniej niż wtedy, gdy poczułem jej Moc po raz pierwszy. Oczy mi błyszczały niebezpiecznie, kiedy patrzyłem na niewielkie rany zdobiące wnętrze jej dłoni. Czarna jak smoła krew spływała zagłębieniami na nadgarstek i dalej na przedramię, w tym linią życia wyraźnie zarysowaną na wnętrzu dłoni księżniczki. Odrysowywała się wyraźnie na jasnej skórze dziewczyny.
Nie wiem ile czasu minęło, kiedy przypatrywałem się jej jak zahipnotyzowany. Mocno trzymałem jej dłoń tak, żeby nie mogła mi jej wyrwać. Głęboko w nozdrza wciągnąłem ostry, metaliczny zapach krwi roznoszący się w powietrzu
— Od zawsze tak wygląda? — zapytałem chrapliwie, z trudem przenosząc podekscytowane spojrzenie na twarz dziewczyny. Mocniej ścinałem jej nadgarstek, moje palce gwałtownie wpiły się w jej ciało. — Miałaś szkarłatną krew czy od urodzenia była czarna?
Ekscytacja nie pozwalała mi na logiczne myślenie. Chciałem od razu potraktować ją jakimś uspokajającym, a może nawet usypiającym zaklęciem, przykuć do blatu i badać jej krew i ciało aż znajdę każdy szczegół, każdą drobną odchyłkę od normalności jaka w niej się kryła. Co jeszcze mogła skrywać ta pradawna klątwa?
Księżniczka Cataleya stała się w moich oczach bardziej obiektem doświadczalnym niż człowiekiem. Chociaż od początku była tylko pojemnikiem na Moc.
— Jest coś jeszcze? Zdarza ci się mieć luki w pamięci, białe pola? Często krwawisz z nosa, nawet bez wysiłku? Dziewczyno, jeśli jest jeszcze jakaś inna anomalia, lepiej powiedz mi o niej teraz. Nie chciałabyś, żebym sam się o nich dowiadywał — powiedziałem złowieszczo. Mogła mi wierzyć, że i tak wszystkiego dowiem się sam, w taki czy inny sposób. Nigdy nie zaufałbym komuś takiemu jak dziewczyna siedząca obok mnie.
------------------------------------------------------------------------------------